Ciężkie czasy dla sprzedawców dywanów

Kolejny umiarkowanie aktualny temat.

Swego czasu regularnie, co dwa-trzy miesiące, w okolicach skrzynki pocztowej pojawiały się ogłoszenia informujące o wyjątkowej okazji do nabycia dywanów w związku z likwidacją hurtowni. Nie wiedziałem, że w okolicy jest tak dużo hurtowni dywanów, iż co dwa-trzy miesiące kolejna jest likwidowana i nadal w obiegu pozostają następne (do zlikwidowania wkrótce). Czy w czasach prosperity było ich wiele i teraz kolejne nie wytrzymują, czy może w miejsce likwidowanych powstają nowe? Jeśli jednak tak wiele z nich pada, to skąd bierze się ewentualny entuzjazm kolejnych przedsiębiorców tej branży?

A może żadna hurtownia nie została zlikwidowana, bo… nigdy nie było żadnej hurtowni. To tylko sprzedawca dywanów uznał, że likwidacja hurtowni to świetny pomysł na zwabienie klientów, którym przyjdzie do głowy, iż w związku z likwidacją ceny będą niższe.

Chciałem sobie zakpić i ze sprzedających, i z kupujących, a mam wrażenie, że wyszło jakoś tak sprawozdawczo. W tle zerkam na film „Cisza”.

czy tylko mnie to zestawienie bawi?

Wybrałem sobie nowy motyw i powoli zaczynam się z nim oswajać. Uznałem, że wszystko jest poustawiane tak, jakbym sobie tego życzył. Myślałem że na dziś to koniec z blogiem. Jak widać, myliłem się. Sprawdziłem pocztę i nie mogłem się powstrzymać. Jedna z aptek (nie licząc tych od niebieskich tabletek) regularnie przysyła mi swoje oferty promocyjne. W ogóle to dziwne, że apteka organizuje promocje, bo pasty do zębów mogę sobie przecież kupić więcej wtedy, kiedy jest tańsza, ale lekarstwa? Wracając jednak do tematu – otóż zastanawiam się, co mają ze sobą wspólnego produkty połączone w zestaw promocyjny. Poniżej fragment oferty…

jak uzasadnić podwyżkę ceny?

Gdzieś już było, że w domu kot jest. Taki był zasmarkany i biedny przed drzwiami i żebym na jedną noc zgodził się do domu wpuścić. I tak już chyba siódmy rok idzie. Z telewizji dowiedziałem się dziś, że mając kota w domu ani chybi jestem pedałem. Taka milicyjna logika, ale w telewizji to chyba wiedzą, co mówią… Ale nie o tym chciałem pisać. Otóż jest kot, to i go karmić trzeba. Na początku nie było źle – wybrałem karmę suchą jednego producenta. Jeden smak. Przez lata podawałem i było ok. Kot rósł, rozwijał się, przechodził przeglądy. Prosto i skutecznie. Ale prosto być nie może. Przecież trzeba mu urozmaicić dietę – sugerowała rodzicielka inicjatorki obecności zwierzaka w domu. Jak byś się czuł, gdybyś przez cały rok jadł tylko mielonego z buraczkami? – zapytywała sama sprawczyni. Żadnej z w/w nie miałem za autorytet w kwestii chowu sierściucha wyższy niż weterynarza. Weterynarz zapytany odpowiedział krótko i rzeczowo – pokarm taki zawiera wszystko, co kotu potrzebne; jak panu kot je codziennie te orzeszki, to się pan ciesz i nic nie kombinuj, bo się zacznie wybrzydzanie… Niestety nie weterynarz ze mną mieszka. To znaczy na szczęście, ale to z innych względów, o których nie dziś. Dietę mimo mojego sprzeciwu urozmaicono. Przez ostatnie kilka miesięcy w miarę regularnie nabywamy dwunastopak saszetek stugramowych. Kot je i raczej nie wybrzydza, ale sucha karma kosztuje ćwierć tego, co saszetki, a wystarczała na tyle samo posiłków. A jak to się ma do podwyżki? Ano tak. Drzewiej opakowanie prezentowało się następująco:9+3Po jakimś czasie producent postanowił podnieść cenę. Marketingowo niezręcznie jest żądać więcej za to samo, więc sprzedają więcej. Więcej o jedną saszetkę:10+2Było 9. Jest 10. Podwyżka uzasadniona…

combo promocja

W sklepie spożywczym, który w ofercie posiada dobrej jakości mięso, szeroki wybór serów i piw, akceptuje płatności kartą i za wszystko kasuje więcej niż średnia cena rynkowa trafiłem ostatnio na niespotykaną (w kontekście tego ostatniego) ofertę. Otóż przedstawiono klientom wafle ryżowe z popcornem. Właściwie nie tylko tu taki specyjał jest dostępny, ale tylko tu widziałem w takiej kombinacji i choć na tym popcornie wcale mi nie zależy, nie mogłem sobie odmówić. Gwoli ścisłości – wafle ryżowe ogólnie lubię. A co było wyjątkowego? Standardowo opakowanie ma 100g i kosztuje około 3zł. Tu na opakowaniu napisano „30% gratis” i waga netto 130g. Cena nadal około 3zł. Na dokładkę „buy one get one free”, czyli dwupak. Cena nadal około 3zł, łącznie. I na to wszystko jeszcze naklejka „20% taniej”. Cena poniżej 3zł. Co ważne – termin przydatności do spożycia w przyszłości i to nie tej najbliższej. Albo nie jestem jedynym, który uważa że te wafle z popcornem nie są najlepszą ich wersją, albo te 3zł pokrywają koszt umożliwienia klientowi zakupu znacznie więcej niż jednej paczki…