głównie o rozumieniu

Moja sympatia do pop-folku nie dość, że nie jest zaraźliwa, to nawet ze zrozumieniem w najbliższym otoczeniu się nie spotyka. Ba, nawet do zrozumienia jest daleko. Po kilku godzinach nocnej podróży samochodowej towarzyszka uznała, że jest na tyle zmęczona, iż, o ile będę w stanie kontynuować jazdę przez jakiś czas bez jej aktywnej obecności, ona się zdrzemnie. Nie mogąc liczyć na rozmowę, postanowiłem umilić sobie drogę muzyką. Do walki ze zmęczeniem i sennością wystawiam zwykle coś dynamicznego. Tym razem padło na twórczość bułgarskich gwiazd. Nie zdołałem chyba jednak nawet jednego utworu wysłuchać – z fotela pasażera dotarł jasny komunikat: precz mi z tym, przy tym nawet spać się nie da…

Pozostając osamotnionym w swych upodobaniach, co czas jakiś pozwalam sobie sprawdzać, co dzieje się na bułgarskiej scenie pop-folk.  W ten sposób trafiłem na Галена next hit  

Image się pani zmienił. Nie bardzo wiem, co mnie tu szczególnie urzeka, ale to kolejny utwór, którego jestem w stanie słuchać w pętli, a jeszcze chętniej oglądać. Raz klip obejrzawszy stwierdziłem, iż tak właśnie jedną z koleżanek wyobrażam sobie na parkiecie. I już miałem z nią właśnie podzielić się tą refleksją, gdy przypomniałem sobie jak różny bywa odbiór tych samych słów czy obrazów. Jak wiele zmienia pryzmat nastawienia, doświadczeń i oczekiwań. Aby uniknąć nieprzyjemności postanowiłem refleksję zachować dla siebie. Z czasem przyszło mi jednak do głowy, aby sprawdzić, czy i ew. jak różni się ten nasz odbiór. Ciągle się nieco obawiam, ale może się skuszę. Wypadałoby pewnie napisać, co ja tu zobaczyłem, ale wolałbym poczekać z publikacją na pozyskanie niezasugerowanych cudzych odbiorów.

Tymczasem, nawiązując do kwestii odmiennego rozumienia, wspomnę o tym co mi do głowy przyszło po zapoznaniu się z wypowiedzią Pacyfki. Najpierw to, co najmniej z meritum ma związku – „mąż powiedział kiedyś taką bardzo mądrą rzecz”. Zapewne niejednokrotnie, ale  ja nie o tym – choć zdarza nam się zapoznawać z różnymi mądrymi wypowiedziami różnego charakteru, odnoszę wrażenie, że nie każdą będziemy w ten sposób referować. A konkretniej mam wrażenie, że aby tak zostać zacytowanym należy utrafić swoją wypowiedzią w przekonania referującego lub do swoich poglądów słuchacza przekonać. Nie słyszałem nigdy, żeby o poglądach, z którymi się nie zgadzamy, mówić „mądrze powiedział”…

Druga kwestia – „miłość stoi w sprzeczności z wolnością”. To boli. Na takie stwierdzenie nie było mnie stać nawet po cichu przed samym sobą, a jednak nie mogę odmówić mu racji. I Pacyfka jest chyba jedyną znaną mi osobą, która potrafi coś takiego powiedzieć publicznie.

„dodziata jakaś taka” z południa w świąteczno-noworocznym klimacie

Robi mi się kanał promocyjny bułgarskiej pop kultury (do sympatyzowania z którą w samej Bułgarii mało kto chce się przyznać, choć zbyt na to mają ogromny), ale właściwie wcale mi to nie przeszkadza. Zapoznawanie się nie jest przymusowe.

Tym razem, wbrew krytycznemu tytułowi, zapraszam do posłuchania Андреа – Да се върнеш. Heh, ciekawe ile osób posiada jeszcze zdolność czytania tekstów pisanych cyrylicą…

Tekst za pewnym forum:

Андреа – Да се върнеш
Andrea – To come back

Никой не търся на събуждане ..
I’m not searching for anyone to wake up with
Много ли странно в мен ..
it’s very strange to me..
Всичко за нас от света тайно скрих ..
Everything about us I secretly hid from the world..
Всяка мечта да бъда с теб как убих ..
Every dream about being with you – how did I kill?

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой …
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..

0ще ще играем ли …
Will we still play?
Кажи ми гордоста ще преглътнеш ли, в тази игра с тебе сме сами ..
Tell me that you’ll swallow your pride, we’re alone in this game…

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой … x3
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..x3

round-robin

Nie wiem, na ile trafne to spostrzeżenie, ale zaznajamiając się z kolejnymi produkcjami pop-folk odnoszę wrażenie, że udzielił się tam scenariusz rodzimego Klanu. Scenarzysta (posiadacz stajni „wokalistów”, wytwórni muzycznej i stacji telewizyjnych) ma skończoną liczbę bohaterów, a do wypełnienia kolejne odcinki i losy każdego z bohaterów luzem powoli się przejadają, trzeba więc przejść do systemu każdy z każdym. Poniżej mamy „trzech tenorów” :)  Co w tym wartego wspomnienia? O ile inne przypadki czasem nawet wydają się wymuszone, o tyle tu mam wrażenie, że kolesie się całą tą sytuacją dobrze bawią. Nie doszukuj się ciekawych scen – po prostu odnoszę wrażenie, że sprawia im to przyjemność. Jeden z nich w wywiadzie powiedział kiedyś, że kasy może z tego nie ma ogromnej, ale jest ciągła impreza i tak to mniej więcej wygląda.

Swoją drogą ciekaw jestem jak to jest, że z krajów pobliskich upodobali sobie do współpracy Rumunię – tamtejszego pochodzenia jest dwóch przynajmniej występujących w duetach (z Andreą Costi, a z Yanicą Vali)[za poprawność transkrypcji fonetycznej nie ręczę].

pop folk

Przypadkiem trafiłem w weekend na materiał potwierdzający moje przypuszczenia z tego postu. Okazuje się, że popularna muzyka bułgarska jest w jednych rękach i do rąk tych pieniądze się garną. Materiału filmowego w skończonym czasie wkleić nie potrafię, więc umieszczę odnośnik.

Świadomym będąc „plebejskiego” charakteru omawianej twórczości, w pętli wsłuchuję się w Tiho Mi Pazi by Galena.

pomieszanie z poplątaniem

Choć dostrzegam, iż czasem w ciszy szybciej przychodzi wykonanie jakiegoś zadania wymagającego skupienia/wysiłku intelektualnego, zazwyczaj przedkładam przyjemność płynącą ze słuchania muzyki nad skrócenie czasu pracy. A często nad wykonywanie tejże pracy przedkładam na przykład napisanie takiego postu… ale jak zwykle nie o tym chciałem pisać.
Wpis ten zapoczątkowany został więcej niż cztery miesiące temu, a że prócz otwierającej dygresji nic innego wcześniej autor zanotować nie raczył – nie ma pojęcia do czego nawiązywać miał tytuł. Z pewnością oddaje to jednak dobrze.
Po długiej przerwie ponownie zastajemy autora późnowieczorową porą przy klawiaturze ze słuchawkami na uszach. W pobliżu ze wszystkich najczujniej śpi kot, ale on też jednak śpi. A autor cieszy się słyszanymi dźwiękami. Tym cieszy się prawie zawsze. To prawie zawsze ma…
Cieszy się też obecnością sieciową osób, do których żywi sympatię i w jakiś sposób ceni. Mają oni umiejętność przelewania myśli na ekran. Częstokroć w przeciwieństwie do autora. Temu bowiem nazbyt często udało się wyrazić swoimi słowami myśl całkiem nie własną. I żeby choć tu było wiadomo, co miał na myśli, należy doprecyzować, że w konsekwencji takiej wypowiedzi odbiorcy całkiem co innego zrozumieli, niż autor myślał, że powiedział. Nie żeby zamiarem było obrażenie inteligencji czytelnika, ale doświadczenie podpowiada, by klucz umieścić w pobliżu zagadki…
Kot wstał. Nikt nie wie, po co…
… See I don’t know everything and I know I’ll never know, I’ll never know…
A to był cytat z Lisy Lavie, o której wspominałem już wcześniej. Podoba mi się sposób, w jaki moduluje głos. Nie u niej tylko zresztą. W tak zwanym międzyczasie trafiłem na bułgarskie radio internetowe i zostałem przy nim przez dobrych kilka tygodni. W rozgłośniach bułgarskich można pewnie różną muzykę usłyszeć, ale mnie szczególnie urzekła ta, którą nazywają chalga. Ulubionym przykładem tego rodzaju twórczości jest Galena (nie wpisując w wyszukiwarce dodatkowo słowa chalga nic pozostającego w związku nie znajdziemy). Większość utworów tego nurtu, na które trafiłem ma pewne cechy wspólne – a jakże – panie śpiewając głos załamują (zabieg zdaje się być celowy, nie zaś skutkiem rozpaczy nad osiągniętym efektem) i, co wydaje mi się równie atrakcyjne, do utworów często zakrada się klarnet lub instrument inny, podobnie brzmiący. Po radiu przyszła oczywiście chęć na samodzielne kreowanie playlisty i tak trafiłem na serwis publikujący materiały audiowizualne i tu się dopiero moje poznanie sycić zaczęło. Po zapoznaniu się z kilkoma materiałami audiowizualnymi doszedłem do wniosku, że na tym interesie ktoś worki z pieniędzmi robi. Można zobaczyć pojedyncze teledyski w stylu koncertu życzeń, by porównać je następnie do materiałów generowanych nieomalże komputerowo, a przynajmniej skalpelem. Złota, maybachów, samolotów i nagości więcej niż w stacji telewizyjnej Sukcesy czarnoskórych afro-amerykanów, czy jak kto woli Trace TV. Kobiety bardziej jak kotki się prężą niż śpiewają – aż trudno się na muzyce skupić. Ciekawym zjawiskiem jest tu duet Andrea i Costi. Kto nie gardzi silikonem, pani długo nie zapomni – pan natomiast fizjonomią (a i zdolnościami wokalnymi chyba też) nie odbiega wiele od przeciętnego stróża nocnego, nie obrażając stróżów nocnych. Uczciwie jednak trzeba zauważyć, że do niego, a nie do mnie przymilają się gromady niedoubranych i mimo wszystko atrakcyjnych niewiast. Nie ja też maybachem ujeżdżam. Tak więc choć bawi mnie jego obecność we wspomnianym miejscu, przyznaję, że umiał się gość, że się tak wyrażę, wokół własnego interesu odpowiednio zakręcić. Gdyby jednak komuś po lekturze wrażeń estetycznych brakowało, polecam wpisać w wyszukiwarkę Azis.

I jeszcze na koniec mi się przypomniało – gdy spodoba mi się jakaś muzyka/wykonawca jedne z pierwszych kroków kieruję na myspace. Tam i ci wykonawcy mają swoje profile, ale są one strasznie ubogie. Mam wrażenie, że wytwórnia kazała im te profile pozakładać, a że nie każdy był i w tym kierunku utalentowany, to wyszło, jak wyszło. Ludzie się wzajemną i z wytwórnią znajomościami obnoszą, nie prezentując wiele więcej. Szkoda. Last.fm ma znacznie bogatsze ich profile.

Szukając informacji dowiedziałem się,  że wytwórnia, która wielu z tych wykonawców promuje, organizuje castingi na przyszłe gwiazdy. Odniosłem wrażenie, że kryteria wyboru nie są ściśle powiązane z muzyką. Mam też wrażenie, iż podczas rozmowy z kobietą wyrażana jest kwestia: ustawimy Cię, ale przynajmniej w jednym teledysku musisz wystąpić całkiem nago. Odpowiednio to zrobimy, żebyś nie świeciła…, albo jeszcze lepiej właśnie stamtąd błyśnie światło

Gdyby zacząć od określenia bułgarskie disco, pewnie coś by to mówiło, ale całości nie oddało. Podobno nie jest to też pop folk. Przyjdzie mi założyć, że chalga to właśnie nazwa „stylu”.