take me as I am, or not at all

teraz mam już gotową odpowiedź na pytanie – po co Ci tyle tych kanałów? Z braku motywacji do ambitniejszych działań i chęci do tych mniej ambitnych sprawdziłem ofertę satelitarnego kanału dla rolników. Brzmi zabawnie, prawda? To jednak nie żart, a przynajmniej moja interpretacja zasłyszanego tam komunikatu „jeśli chcesz współtworzyć nowy kanał dla rolników…”. Ale do rzeczy – tam właśnie trafiłem na teledysk do utworu Pauline – Red Carpet i bardzo mi się spodobało. A co to ma wspólnego z posiadaniem dostępu do wielu kanałów – pewnie bez tego nigdy bym nie trafił na kanał dla rolników, a możliwe że nie trafiłbym w inny sposób na ten utwór. Skoro mogę, to proponuję zapoznanie się:

Co mi się podoba? W tekst się jeszcze nie wsłuchiwałem, ale sposób śpiewania do mnie trafia. Muzyka jest bardzo przyjemna i ciekawa. Klimat teledysku też jakiś taki ciepły i do tego obrazki z Londynu, do którego jakiś sentyment czuję.

A powyższe, jak zwykle już chyba tutaj, tytułem nieściśle powiązanego wprowadzenia – powiązanego obecnością frazy w tekście wspomnianego utworu.

A fraza sama – co oznacza? – skrajną obojętność na to, jak jesteśmy postrzegani i brak potrzeby relacji z innymi, czy może stanowi formę emocjonalnego wymuszenia do wykorzystania w przyszłości – znałeś/znałaś warunki, więc czemu teraz się czepiasz?

Nasuwa się pytanie – „czy chciałbyś o tym porozmawiać” :) Właściwie snu mi to z powiek spędzać nie będzie, ale to jest temat, który chciałbym sobie przemyśleć, albo przegadać. Cóż – uroki nieujawnianego bloga są takie, a nie inne…

„dodziata jakaś taka” z południa w świąteczno-noworocznym klimacie

Robi mi się kanał promocyjny bułgarskiej pop kultury (do sympatyzowania z którą w samej Bułgarii mało kto chce się przyznać, choć zbyt na to mają ogromny), ale właściwie wcale mi to nie przeszkadza. Zapoznawanie się nie jest przymusowe.

Tym razem, wbrew krytycznemu tytułowi, zapraszam do posłuchania Андреа – Да се върнеш. Heh, ciekawe ile osób posiada jeszcze zdolność czytania tekstów pisanych cyrylicą…

Tekst za pewnym forum:

Андреа – Да се върнеш
Andrea – To come back

Никой не търся на събуждане ..
I’m not searching for anyone to wake up with
Много ли странно в мен ..
it’s very strange to me..
Всичко за нас от света тайно скрих ..
Everything about us I secretly hid from the world..
Всяка мечта да бъда с теб как убих ..
Every dream about being with you – how did I kill?

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой …
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..

0ще ще играем ли …
Will we still play?
Кажи ми гордоста ще преглътнеш ли, в тази игра с тебе сме сами ..
Tell me that you’ll swallow your pride, we’re alone in this game…

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой … x3
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..x3

round-robin

Nie wiem, na ile trafne to spostrzeżenie, ale zaznajamiając się z kolejnymi produkcjami pop-folk odnoszę wrażenie, że udzielił się tam scenariusz rodzimego Klanu. Scenarzysta (posiadacz stajni „wokalistów”, wytwórni muzycznej i stacji telewizyjnych) ma skończoną liczbę bohaterów, a do wypełnienia kolejne odcinki i losy każdego z bohaterów luzem powoli się przejadają, trzeba więc przejść do systemu każdy z każdym. Poniżej mamy „trzech tenorów” :)  Co w tym wartego wspomnienia? O ile inne przypadki czasem nawet wydają się wymuszone, o tyle tu mam wrażenie, że kolesie się całą tą sytuacją dobrze bawią. Nie doszukuj się ciekawych scen – po prostu odnoszę wrażenie, że sprawia im to przyjemność. Jeden z nich w wywiadzie powiedział kiedyś, że kasy może z tego nie ma ogromnej, ale jest ciągła impreza i tak to mniej więcej wygląda.

Swoją drogą ciekaw jestem jak to jest, że z krajów pobliskich upodobali sobie do współpracy Rumunię – tamtejszego pochodzenia jest dwóch przynajmniej występujących w duetach (z Andreą Costi, a z Yanicą Vali)[za poprawność transkrypcji fonetycznej nie ręczę].

pop folk

Przypadkiem trafiłem w weekend na materiał potwierdzający moje przypuszczenia z tego postu. Okazuje się, że popularna muzyka bułgarska jest w jednych rękach i do rąk tych pieniądze się garną. Materiału filmowego w skończonym czasie wkleić nie potrafię, więc umieszczę odnośnik.

Świadomym będąc „plebejskiego” charakteru omawianej twórczości, w pętli wsłuchuję się w Tiho Mi Pazi by Galena.

kobiety jak te kwiaty…

No to piękne po prostu jest…

chciałem to puścić bez słowa komentarza, ale właściwie czemu mam się powstrzymywać :)

Usłyszałem to dziś w radio jako „piosenka o miłości”. Nie mogłem z auta wyjść, zanim się nie skończyło. Widać, że są i tacy, co piosenki nie tylko o tematyce marynistycznej publikują. I chwała im za to. W tym przypadku Piotr Bukartyk. A z tej strony jakoś tekstu skopiować nie mogę, ale kto chętny, ten podąży i sobie przeczyta.

 

pomieszanie z poplątaniem

Choć dostrzegam, iż czasem w ciszy szybciej przychodzi wykonanie jakiegoś zadania wymagającego skupienia/wysiłku intelektualnego, zazwyczaj przedkładam przyjemność płynącą ze słuchania muzyki nad skrócenie czasu pracy. A często nad wykonywanie tejże pracy przedkładam na przykład napisanie takiego postu… ale jak zwykle nie o tym chciałem pisać.
Wpis ten zapoczątkowany został więcej niż cztery miesiące temu, a że prócz otwierającej dygresji nic innego wcześniej autor zanotować nie raczył – nie ma pojęcia do czego nawiązywać miał tytuł. Z pewnością oddaje to jednak dobrze.
Po długiej przerwie ponownie zastajemy autora późnowieczorową porą przy klawiaturze ze słuchawkami na uszach. W pobliżu ze wszystkich najczujniej śpi kot, ale on też jednak śpi. A autor cieszy się słyszanymi dźwiękami. Tym cieszy się prawie zawsze. To prawie zawsze ma…
Cieszy się też obecnością sieciową osób, do których żywi sympatię i w jakiś sposób ceni. Mają oni umiejętność przelewania myśli na ekran. Częstokroć w przeciwieństwie do autora. Temu bowiem nazbyt często udało się wyrazić swoimi słowami myśl całkiem nie własną. I żeby choć tu było wiadomo, co miał na myśli, należy doprecyzować, że w konsekwencji takiej wypowiedzi odbiorcy całkiem co innego zrozumieli, niż autor myślał, że powiedział. Nie żeby zamiarem było obrażenie inteligencji czytelnika, ale doświadczenie podpowiada, by klucz umieścić w pobliżu zagadki…
Kot wstał. Nikt nie wie, po co…
… See I don’t know everything and I know I’ll never know, I’ll never know…
A to był cytat z Lisy Lavie, o której wspominałem już wcześniej. Podoba mi się sposób, w jaki moduluje głos. Nie u niej tylko zresztą. W tak zwanym międzyczasie trafiłem na bułgarskie radio internetowe i zostałem przy nim przez dobrych kilka tygodni. W rozgłośniach bułgarskich można pewnie różną muzykę usłyszeć, ale mnie szczególnie urzekła ta, którą nazywają chalga. Ulubionym przykładem tego rodzaju twórczości jest Galena (nie wpisując w wyszukiwarce dodatkowo słowa chalga nic pozostającego w związku nie znajdziemy). Większość utworów tego nurtu, na które trafiłem ma pewne cechy wspólne – a jakże – panie śpiewając głos załamują (zabieg zdaje się być celowy, nie zaś skutkiem rozpaczy nad osiągniętym efektem) i, co wydaje mi się równie atrakcyjne, do utworów często zakrada się klarnet lub instrument inny, podobnie brzmiący. Po radiu przyszła oczywiście chęć na samodzielne kreowanie playlisty i tak trafiłem na serwis publikujący materiały audiowizualne i tu się dopiero moje poznanie sycić zaczęło. Po zapoznaniu się z kilkoma materiałami audiowizualnymi doszedłem do wniosku, że na tym interesie ktoś worki z pieniędzmi robi. Można zobaczyć pojedyncze teledyski w stylu koncertu życzeń, by porównać je następnie do materiałów generowanych nieomalże komputerowo, a przynajmniej skalpelem. Złota, maybachów, samolotów i nagości więcej niż w stacji telewizyjnej Sukcesy czarnoskórych afro-amerykanów, czy jak kto woli Trace TV. Kobiety bardziej jak kotki się prężą niż śpiewają – aż trudno się na muzyce skupić. Ciekawym zjawiskiem jest tu duet Andrea i Costi. Kto nie gardzi silikonem, pani długo nie zapomni – pan natomiast fizjonomią (a i zdolnościami wokalnymi chyba też) nie odbiega wiele od przeciętnego stróża nocnego, nie obrażając stróżów nocnych. Uczciwie jednak trzeba zauważyć, że do niego, a nie do mnie przymilają się gromady niedoubranych i mimo wszystko atrakcyjnych niewiast. Nie ja też maybachem ujeżdżam. Tak więc choć bawi mnie jego obecność we wspomnianym miejscu, przyznaję, że umiał się gość, że się tak wyrażę, wokół własnego interesu odpowiednio zakręcić. Gdyby jednak komuś po lekturze wrażeń estetycznych brakowało, polecam wpisać w wyszukiwarkę Azis.

I jeszcze na koniec mi się przypomniało – gdy spodoba mi się jakaś muzyka/wykonawca jedne z pierwszych kroków kieruję na myspace. Tam i ci wykonawcy mają swoje profile, ale są one strasznie ubogie. Mam wrażenie, że wytwórnia kazała im te profile pozakładać, a że nie każdy był i w tym kierunku utalentowany, to wyszło, jak wyszło. Ludzie się wzajemną i z wytwórnią znajomościami obnoszą, nie prezentując wiele więcej. Szkoda. Last.fm ma znacznie bogatsze ich profile.

Szukając informacji dowiedziałem się,  że wytwórnia, która wielu z tych wykonawców promuje, organizuje castingi na przyszłe gwiazdy. Odniosłem wrażenie, że kryteria wyboru nie są ściśle powiązane z muzyką. Mam też wrażenie, iż podczas rozmowy z kobietą wyrażana jest kwestia: ustawimy Cię, ale przynajmniej w jednym teledysku musisz wystąpić całkiem nago. Odpowiednio to zrobimy, żebyś nie świeciła…, albo jeszcze lepiej właśnie stamtąd błyśnie światło

Gdyby zacząć od określenia bułgarskie disco, pewnie coś by to mówiło, ale całości nie oddało. Podobno nie jest to też pop folk. Przyjdzie mi założyć, że chalga to właśnie nazwa „stylu”.