take me as I am, or not at all

teraz mam już gotową odpowiedź na pytanie – po co Ci tyle tych kanałów? Z braku motywacji do ambitniejszych działań i chęci do tych mniej ambitnych sprawdziłem ofertę satelitarnego kanału dla rolników. Brzmi zabawnie, prawda? To jednak nie żart, a przynajmniej moja interpretacja zasłyszanego tam komunikatu „jeśli chcesz współtworzyć nowy kanał dla rolników…”. Ale do rzeczy – tam właśnie trafiłem na teledysk do utworu Pauline – Red Carpet i bardzo mi się spodobało. A co to ma wspólnego z posiadaniem dostępu do wielu kanałów – pewnie bez tego nigdy bym nie trafił na kanał dla rolników, a możliwe że nie trafiłbym w inny sposób na ten utwór. Skoro mogę, to proponuję zapoznanie się:

Co mi się podoba? W tekst się jeszcze nie wsłuchiwałem, ale sposób śpiewania do mnie trafia. Muzyka jest bardzo przyjemna i ciekawa. Klimat teledysku też jakiś taki ciepły i do tego obrazki z Londynu, do którego jakiś sentyment czuję.

A powyższe, jak zwykle już chyba tutaj, tytułem nieściśle powiązanego wprowadzenia – powiązanego obecnością frazy w tekście wspomnianego utworu.

A fraza sama – co oznacza? – skrajną obojętność na to, jak jesteśmy postrzegani i brak potrzeby relacji z innymi, czy może stanowi formę emocjonalnego wymuszenia do wykorzystania w przyszłości – znałeś/znałaś warunki, więc czemu teraz się czepiasz?

Nasuwa się pytanie – „czy chciałbyś o tym porozmawiać” :) Właściwie snu mi to z powiek spędzać nie będzie, ale to jest temat, który chciałbym sobie przemyśleć, albo przegadać. Cóż – uroki nieujawnianego bloga są takie, a nie inne…

chcę widzieć wszystkie ręce w górze!

Takimi słowy odezwał się do zgromadzonej na wrocławskim rynku jeden z wykonawców koncertu sylwestrowego. Wujek Staszek – mistrz ciętej riposty powiedziałby pewnie „to zdejmij te przyciemniane okulary!”

Ale jak zwykle nie o tym dziś chciałem napisać. Czas cały pozostając pod urokiem utworu wspomnianego w poprzednim poście przystosowałem go sobie do odtwarzania mobilnego, w uszy moje więc w pętli płynie drugą już godzinę; za oknem poranek biały cały od śniegu i budynek z tabliczką „Dobiegniew” (choć ten ostatni nie zagościł zbyt długo). W przedziale jestem prawie sam i jest ciepło, a więc przyjemnie. Dobra bateria, opanowany lęk przed nieodpłatnym przekazaniem narzędzi do pisania innemu amatorowi i dostęp do sieci w bieżących okolicznościach jest mi bardzo miły. Chwilo trwaj…

W Nowym roku nie samego zdrowia, ale zdrowia i szczęścia (bo podobno pasażerom Titanica zdrowie akurat dopisywało) – za innym autorem słowa kieruję również do tych, którzy tego nie czytają.

„dodziata jakaś taka” z południa w świąteczno-noworocznym klimacie

Robi mi się kanał promocyjny bułgarskiej pop kultury (do sympatyzowania z którą w samej Bułgarii mało kto chce się przyznać, choć zbyt na to mają ogromny), ale właściwie wcale mi to nie przeszkadza. Zapoznawanie się nie jest przymusowe.

Tym razem, wbrew krytycznemu tytułowi, zapraszam do posłuchania Андреа – Да се върнеш. Heh, ciekawe ile osób posiada jeszcze zdolność czytania tekstów pisanych cyrylicą…

Tekst za pewnym forum:

Андреа – Да се върнеш
Andrea – To come back

Никой не търся на събуждане ..
I’m not searching for anyone to wake up with
Много ли странно в мен ..
it’s very strange to me..
Всичко за нас от света тайно скрих ..
Everything about us I secretly hid from the world..
Всяка мечта да бъда с теб как убих ..
Every dream about being with you – how did I kill?

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой …
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..

0ще ще играем ли …
Will we still play?
Кажи ми гордоста ще преглътнеш ли, в тази игра с тебе сме сами ..
Tell me that you’ll swallow your pride, we’re alone in this game…

Да се върнеш тук до полуда ще викам тебе ще викам ..
For you to come back here – I’ll call you till madness, I’ll call you…
Ще те чакам тук само сприи ..
I’ll wait for you here, just leave (?? stay??)
Прегърниме пак и на сили признай ми само признай ми, само признай, че си мой … x3
Hold me again and admit to me coercively, just admit to me, just admit, that you’re mine..x3

round-robin

Nie wiem, na ile trafne to spostrzeżenie, ale zaznajamiając się z kolejnymi produkcjami pop-folk odnoszę wrażenie, że udzielił się tam scenariusz rodzimego Klanu. Scenarzysta (posiadacz stajni „wokalistów”, wytwórni muzycznej i stacji telewizyjnych) ma skończoną liczbę bohaterów, a do wypełnienia kolejne odcinki i losy każdego z bohaterów luzem powoli się przejadają, trzeba więc przejść do systemu każdy z każdym. Poniżej mamy „trzech tenorów” :)  Co w tym wartego wspomnienia? O ile inne przypadki czasem nawet wydają się wymuszone, o tyle tu mam wrażenie, że kolesie się całą tą sytuacją dobrze bawią. Nie doszukuj się ciekawych scen – po prostu odnoszę wrażenie, że sprawia im to przyjemność. Jeden z nich w wywiadzie powiedział kiedyś, że kasy może z tego nie ma ogromnej, ale jest ciągła impreza i tak to mniej więcej wygląda.

Swoją drogą ciekaw jestem jak to jest, że z krajów pobliskich upodobali sobie do współpracy Rumunię – tamtejszego pochodzenia jest dwóch przynajmniej występujących w duetach (z Andreą Costi, a z Yanicą Vali)[za poprawność transkrypcji fonetycznej nie ręczę].

pop folk

Przypadkiem trafiłem w weekend na materiał potwierdzający moje przypuszczenia z tego postu. Okazuje się, że popularna muzyka bułgarska jest w jednych rękach i do rąk tych pieniądze się garną. Materiału filmowego w skończonym czasie wkleić nie potrafię, więc umieszczę odnośnik.

Świadomym będąc „plebejskiego” charakteru omawianej twórczości, w pętli wsłuchuję się w Tiho Mi Pazi by Galena.

DHL = wstyd sikać w majtki

Niewiele więcej niż dziesięć lat mając, na jakimś spotkaniu rodzinnym wpadły mi w ręce rękawiczki z, jak się później okazało, angielskojęzyczną metką. Na metce było na pewno słowo „quality”. W owym czasie chyba nawet rosyjski był mi obcy, więc o znaczenie słowa pytałem obecnych na spotkaniu starszych. Stryjek bez chwili zwątpienia wyjaśnił, że słowo wspomniane to odpowiednik naszego „rękawiczki”. Tym, którym język angielski jest obcy spieszę donieść, że przez następne dziesięć lat błędnie rozumiałem znaczenie tego słowa. Zgaduję, że stryjek językiem angielskim nie włada, odpowiedział mi dla żartu i bez premedytacji, ale myślę też, że do głowy mu nie przyszło wówczas, że przez wiele kolejnych lat żył będę w przekonaniu, że udzielił mi prawidłowej informacji…

Kilka dni temu syn, wskazując na model samolotu w barwach wspomnianej firmy kurierskiej, zapytał co jest tam napisane. Jak już się pewnie nawet osoby niewładające językiem angielskim domyślają, z wciąż żywym wspomnieniem nieortodoksyjnego podejścia do wskazówek w zakresie preferowanych miejsc oddawania moczu i jednak z pełną premedytacją wykorzystałem przewagę, jaką dała mi umiejętność czytania, a raczej brak tej zdolności u syna.

Przyznać muszę, że on jednak jest mniej bezkrytyczny i mimo braków edukacyjnych zwietrzył podstęp i wiary moim słowom nie dał…

kobiety jak te kwiaty…

No to piękne po prostu jest…

chciałem to puścić bez słowa komentarza, ale właściwie czemu mam się powstrzymywać :)

Usłyszałem to dziś w radio jako „piosenka o miłości”. Nie mogłem z auta wyjść, zanim się nie skończyło. Widać, że są i tacy, co piosenki nie tylko o tematyce marynistycznej publikują. I chwała im za to. W tym przypadku Piotr Bukartyk. A z tej strony jakoś tekstu skopiować nie mogę, ale kto chętny, ten podąży i sobie przeczyta.