and the world around us won’t stop turning tonight…

Całkiem przypadkiem natrafiłem kiedyś na film Keinohrhasen. O ile nie mogę powiedzieć, że gardzę komediami romantycznymi (choć większość oglądam bardziej dla towarzystwa), o tyle nie spodziewałem się niczego szczególnego w tym zakresie po naszych zachodnich sąsiadach. Niepotrzebnie, o ile można się nie spodziewać niepotrzebnie :) Film okazał się całkiem przyjemny i dość zabawny. Obejrzałem raz jeszcze, bo pierwszą emisją część zaprzyjaźnionych odbiorców pogardziła. Po ogólnie dobrym przyjęciu przyszła kolej na Zweiohrküken. Podobało się na tyle, że obejrzałem drugi raz i kawałek trzeciego. I choć przy pierwszej części miałem wrażenie, że to jakaś autopromocja, a w drugiej niektóre żarty co najmniej nie śmieszą, to jakoś fajnie to wszystko jest splecione. I chyba po to właśnie jest ten wątek komediowy.

Oczywiście cały czas pamiętam, że patrząc na to samo dwie osoby widzą dwie inne rzeczy. Kto widzi to, co ja, ten film polubi. Oba.

jej uśmiech

Naprawdę jaka jesteś, nie wie nikt, to prawda niepotrzebna wcale mi…

Miałem dziś okazję zobaczyć kolejny film z Julią Roberts. Jakby kto nie wiedzał, a był ciekaw – Notting Hill jest jednym z filmów do których chętnie i względnie często wracam. Jak się zastanawiam, to ten typ urody nie urzeka mnie szczególnie i filmu Pretty Woman chyba nawet nie chciałbym obejrzeć, ale kiedy ta pani się uśmiechnie, to jakoś tak szczególnie miło mi się robi. Nie wiem, czy sam jej uśmiech ma taką moc, czy może to kwestia wszystkich miłych skojarzeń, czy też i jedno, i drugie…

ta słynna niemiecka solidność…

Tym razem wyjątkowo będzie na temat. Na portalu dla tłumaczy pojawiło się ostatnio ogłoszenie, które trochę mnie rozbawiło. Oto ono:

Niby nic dziwnego – poszukiwany jest między innymi tłumacz włosko-polski. Umieszczenie ogłoszenia w kategorii angielsko-polskiej powoduje, że nie odpowie na ogłoszenie zwykły tłumacz włosko-polski (bo ten się o ogłoszeniu nie dowie), ale taki, który zna również język angielski i z niego na nasze tłumaczy. Lepszy to specjalista, bo zna dobrze przynajmniej trzy języki. Na końcu ogłoszenia pojawia się dodatkowo wymaganie, aby osoba podejmująca się zadania z urodzenia władała językiem niemieckim. Nie słyszałem wcześniej, że niemieckojęzyczni tłumacze lepiej nadają się do tłumaczenia włoskich tekstów, ale słyszałem o niemieckiej solidności i pewnie słyszał o niej autor ogłoszenia :)

głównie o rozumieniu

Moja sympatia do pop-folku nie dość, że nie jest zaraźliwa, to nawet ze zrozumieniem w najbliższym otoczeniu się nie spotyka. Ba, nawet do zrozumienia jest daleko. Po kilku godzinach nocnej podróży samochodowej towarzyszka uznała, że jest na tyle zmęczona, iż, o ile będę w stanie kontynuować jazdę przez jakiś czas bez jej aktywnej obecności, ona się zdrzemnie. Nie mogąc liczyć na rozmowę, postanowiłem umilić sobie drogę muzyką. Do walki ze zmęczeniem i sennością wystawiam zwykle coś dynamicznego. Tym razem padło na twórczość bułgarskich gwiazd. Nie zdołałem chyba jednak nawet jednego utworu wysłuchać – z fotela pasażera dotarł jasny komunikat: precz mi z tym, przy tym nawet spać się nie da…

Pozostając osamotnionym w swych upodobaniach, co czas jakiś pozwalam sobie sprawdzać, co dzieje się na bułgarskiej scenie pop-folk.  W ten sposób trafiłem na Галена next hit  

Image się pani zmienił. Nie bardzo wiem, co mnie tu szczególnie urzeka, ale to kolejny utwór, którego jestem w stanie słuchać w pętli, a jeszcze chętniej oglądać. Raz klip obejrzawszy stwierdziłem, iż tak właśnie jedną z koleżanek wyobrażam sobie na parkiecie. I już miałem z nią właśnie podzielić się tą refleksją, gdy przypomniałem sobie jak różny bywa odbiór tych samych słów czy obrazów. Jak wiele zmienia pryzmat nastawienia, doświadczeń i oczekiwań. Aby uniknąć nieprzyjemności postanowiłem refleksję zachować dla siebie. Z czasem przyszło mi jednak do głowy, aby sprawdzić, czy i ew. jak różni się ten nasz odbiór. Ciągle się nieco obawiam, ale może się skuszę. Wypadałoby pewnie napisać, co ja tu zobaczyłem, ale wolałbym poczekać z publikacją na pozyskanie niezasugerowanych cudzych odbiorów.

Tymczasem, nawiązując do kwestii odmiennego rozumienia, wspomnę o tym co mi do głowy przyszło po zapoznaniu się z wypowiedzią Pacyfki. Najpierw to, co najmniej z meritum ma związku – „mąż powiedział kiedyś taką bardzo mądrą rzecz”. Zapewne niejednokrotnie, ale  ja nie o tym – choć zdarza nam się zapoznawać z różnymi mądrymi wypowiedziami różnego charakteru, odnoszę wrażenie, że nie każdą będziemy w ten sposób referować. A konkretniej mam wrażenie, że aby tak zostać zacytowanym należy utrafić swoją wypowiedzią w przekonania referującego lub do swoich poglądów słuchacza przekonać. Nie słyszałem nigdy, żeby o poglądach, z którymi się nie zgadzamy, mówić „mądrze powiedział”…

Druga kwestia – „miłość stoi w sprzeczności z wolnością”. To boli. Na takie stwierdzenie nie było mnie stać nawet po cichu przed samym sobą, a jednak nie mogę odmówić mu racji. I Pacyfka jest chyba jedyną znaną mi osobą, która potrafi coś takiego powiedzieć publicznie.

Czy droższe kable HDMI są lepsze?

Zakładając, że jakość musi kosztować, kilka lat temu – gdy w domu zagościło drugie urządzenie ze złączem HDMI – nabyłem kabel wyglądający o tak:

Kabel prezentuje się godnie. Zapewnia znakomitą jakość obrazu i dźwięku (w moim przypadku oznacza to, że dźwięk nie trzeszczy, a obraz nie skacze – innymi słowy sprzęt nie pozwala na dostrzeżenie wad kabla). Kabel ten uzyskał prestiżowe wyróżnienie magazynu What HiFi (5 gwiazdek na 5 możliwych). Równie okazale prezentowała się jego cena – oczywiście w porównaniu do mojego budżetu. Nie pamiętam dokładnie, ale było to około 150zł.

Decyzję podjąłem ze świadomością toczonych na różnych forach dyskusji o różnicach (lub ich braku) w jakości przekazywanego sygnału cyfrowego w zależności od zastosowanego medium transmisyjnego. Jeśli pamięć mnie nie myli i czegoś nie pochrzaniłem, jedni twierdzili, iż (nawet jeśli słabszej jakości) jedynka logiczna nadal pozostaje jedynką logiczną, a zero tym, czym minister Ziobro dla premiera Milera, podczas gdy drudzy byli zdania, że przy tak wysokiej częstotliwości zmian poziomów logicznych znikome różnice w długości poszczególnych żył kabla mogą być źródłem interferencji lub z nimi wraz skutkować utratą jakości sygnału.

Jako że w pamięci nie pozostała mi żadna lekcja o wyższości jednej jedynki logicznej nad inną, łatwiej było przychylić się do zdania pierwszej grupy. Stronnikiem tej grupy (choć z całkiem innych pobudek) był też portfel. Skąd więc decyzja o zakupie kabla przedstawionego na obrazku? Ano najwyraźniej zwolennicy pierwszej teorii wyszli z założenia, że kabel, to tylko kabel i nie musi być ładny… I istotnie tanie kable ładne nie były, a tech link – sami widzicie. Wszystko kwestią gustu, ale jestem przekonany, że odsetek obserwatorów głoszących estetyczną wyższość kabli w przedziale cenowym 0-20zł nad choćby tym z obrazka jest znikomy.

Już zamawiając tech linka postanowiłem samodzielnie sprawdzić jak zmienia się jakość w funkcji ceny i w tym celu do koszyka dołożyłem najtańszy oferowany kabel elektrycznie zgodny z tech linkiem. Jakie były wnioski – nie pamiętam, a i kabel dość szybko mi się gdzieś zapodział. Domniemuję jednak, że oba działały, a różnicy szczególnej być nie mogło, bo to bym pewnie zapamiętał.

Po jakimś czasie w gospodarstwie domowym pojawiło się kolejne źródło sygnału ze złączem HDMI. Tym razem księgowy uzyskał lepszy rezultat. Poczucie estetyki spotkało się w pół drogi z niską ceną – 59zł za coś takiego:

Zmiany w jakości obrazu i dźwięku nie dostrzegłem. Jakiś czas korzystałem z tego kabla, by potem przekazać go innemu użytkownikowi – nabyty zdalnie telewizor warto było sprawdzić od razu przy kurierze i już jakoś tak zostało. Przy założeniu, że to nie jest coś, co ulega zużyciu, zamiast kabla odzyskałem równowartość w gotówce. Kusiło, żeby nabyć sobie coś ładnego, ale stanęło na drugim podejściu do Arkasa. Takiego samego.

Okazało się, że dział R&D producenta nie próżnował – poza jakże zaskakującą cechą (100% sygnał cyfrowy, bez dodatkowej konwersji digital-analog, analog-digital – cytat ze strony z opisem kabla) udało im się zaimplementować w nowej wersji funkcjonalność zużywania się kabla… Wiązania we wtyczkach z czasem słabną, by w końcu przy wyjmowaniu z gniazda, jako pszczoła w ciele żądlonego, pozostawiać w nim złącze. Oczywiście nie dałem się łatwo zniechęcić i złożyłem to wszystko spowrotem, ale kiedy przyszło co kwadrans zmieniać kąt nachylenia wtyczki względem źródła sygnału, by zachować łączność z odbiornikiem, a próba wyjęcia wtyczki z odbiornika zaowocowała rozwarstwieniem i tej, uznałem, że to nie jest sprzęt dla mnie.

Jak widać i tu zasada 2/3 działa – z zestawu dobre, tanie, ładne jednocześnie występować mogą nie więcej niż dwie opcje. A tu w mojej ocenie estetycznie dość daleko nawet do tech linka, a cenowo do chińszczyzny.

Zniechęcony tym doświadczniem postanowiłem uzupełnić braki produktem klasy basic. Oferenci w serwisie aukcyjnym proponują podstawowe modele za 2zł, ale przy zawyżonej o 9zł cenie przesyłki. Jako że na przesyłkę nie lubię czekać, udałem się do lokalnego przedstawicielstwa sieci salonów dla audiofilów Real Sp. z o.o. i Spółka, Spółka Komandytowa. Tam odnalazłem wysokiej klasy kabel WatsoN HDMI1500 za 14,99zł. Spakowany w efektownym blistrze produkt sprawia wrażenie, jakby był pokryty tworzywem z przetopionych gumofilców. W dotyku jest milszy, ale elastyczność jest zbliżona. Z tym producentem miałem już nieco do czynienia i zawsze zastanawiałem się, czy nazwa „What’s on?” nie oddawałaby lepiej charakteru relacji użytkowników z jej produktami – kupujesz produkt, bierzesz do domu, próbujesz uruchomić i pierwsze zdanie jakie wypowiadasz, to „Co jest, kur…?”. Wracając jednak do kabla – działa. Wtyczki nie są ładne, ale są stabilne i cena jest niska.

Z mojego doświadczenia wynika, że płacąc więcej za kabel HDMI-HDMI nie zyskamy nic na jakości. Może przy długich połączeniach, albo przy FullHD – tego nie sprawdzałem, choć właściwie mógłbym. Do 1,5m w HD Ready na telewizorze plazmowym różnicy nie widzę.

I jeszcze sobie jedno przypomniałem – jeden ze znajomych kiedyś pożyczył ode mnie tech linka, bo coś mu nie działało. Miał w domu coś klasy Arkasa pewnie i okazało się, że przy tech linku problemy zniknęły. Hmm…