and the world around us won’t stop turning tonight…

Całkiem przypadkiem natrafiłem kiedyś na film Keinohrhasen. O ile nie mogę powiedzieć, że gardzę komediami romantycznymi (choć większość oglądam bardziej dla towarzystwa), o tyle nie spodziewałem się niczego szczególnego w tym zakresie po naszych zachodnich sąsiadach. Niepotrzebnie, o ile można się nie spodziewać niepotrzebnie :) Film okazał się całkiem przyjemny i dość zabawny. Obejrzałem raz jeszcze, bo pierwszą emisją część zaprzyjaźnionych odbiorców pogardziła. Po ogólnie dobrym przyjęciu przyszła kolej na Zweiohrküken. Podobało się na tyle, że obejrzałem drugi raz i kawałek trzeciego. I choć przy pierwszej części miałem wrażenie, że to jakaś autopromocja, a w drugiej niektóre żarty co najmniej nie śmieszą, to jakoś fajnie to wszystko jest splecione. I chyba po to właśnie jest ten wątek komediowy.

Oczywiście cały czas pamiętam, że patrząc na to samo dwie osoby widzą dwie inne rzeczy. Kto widzi to, co ja, ten film polubi. Oba.